Dość często słyszę to pytanie. A potem jeszcze komentarz, że nazwa wyjątkowo skomplikowana do wymówienia, a tym bardziej do zapamiętania przez potencjalnych klientów. Oczywiście, pewnie jest w tym trochę prawdy, ale naprawdę zdarzają się zwykli śmiertelnicy, którzy nigdy nie mieli styczności z francuskim, a potrafią przeczytać bezbłędnie nazwę (ostatnio- pani wystawiająca fakturę w Leroy Merlin i pan kurier przynoszący przesyłkę).

Wymyślenie odpowiedniej nazwa firmy, szkoły, biura tłumaczeń, poradni motywującej- zamknięcie w słowie lub kilku wszystkich pomysłów i inicjatyw zawodowych jest sporym wyzwaniem. Były różne pomysły, brzydziej lub ładniej brzmiące, ale albo okazywało się, że ktoś już kiedyś to wymyślił (lub coś bardzo podobnego) albo brakowało im tego ,,czegoś’’.

I nagle… Bon Courage. Czyli powodzenia. Czyli odwagi. Czyli do przodu.

Wyjątkowo trafione, bo z reguły wiele czasu zajmuje zabranie się za własny biznes. Trzeba szukać dużo odwagi i siły w sobie, żeby zrobić pierwszy krok, a potem następny. Szczególnie jeśli jest się kobietą (wiem, jak to brzmi- całym sercem wierzę w feminizm, ale niestety to nie wystarczy).

Bon Courage pasuje do nazwy szkoły- przecież nauka każdego języka obcego wymaga ogromnej motywacji, aby nie zniechęcić się przy pierwszych trudnościach- wyjątkach, skomplikowanej wymowie czy zmęczeniu po ciężkim dniu w pracy lub na uczelni. Bon Courage to słowa, które dodają otuchy i wsparcia przy wyjątkach w passé composé czy    skomplikowanych regułach subjonctif.

O francuskim krążą różne mity, bardziej lub mniej zgodne z rzeczywistością. Znam osoby, które mając pracę, rodzinę, dzieci i inne codzienne sprawy na głowie, postanowiły zmierzyć się z tymi mitami. Cóż innego im powiedzieć, jak nie bon courage? Powodzenia!