Miasto świateł, sztuki i miłości. Jest wyjątkowy albo ja nie umiem go nie lubić, mimo szczurów, korków i tłumów w metrze.
Podobno istnieje syndrom paryski- polegający na rozczarowaniu, które dopada turystów, podczas wizyty w Paryżu i skonfrontowania marzeń o mieście z rzeczywistością. Podobno paryżanie noszą za wysoko głowy, są opryskliwi i nieprzyjemni. Podobno zabytki Paryża są przereklamowane, a wyjątkowa atmosfera miasta to chwyt marketingowy dla turystów, którzy co roku się na niego nabierają.
Nie miałam nigdy takich doświadczeń, pokochałam to miasto od pierwszego wejrzenia, a teraz, mając już zapuszczone korzenie w Polsce, staram się wracać co jakiś czas i od początku zachwycać pięknem i atmosferą Paryża. Dla widoku ze szczytu schodów przy Bazylice Sacré-Coeur, dla książek w antykwariatach w Dzielnicy Łacińskie, dla kawałka bagietki w midi w Parku Monceau i smaku wina wieczorem na ławce, na nabrzeżu Sekwany.
Nie można dziś wybrać innego kierunku- najbardziej romantyczny to właśnie Paryż z tajemniczymi zakątkami Montmartre, małymi kawiarniami, uroczymi parkami,malowniczymi brzegami Sekwany i wąskimi uliczkami skrywającymi sekrety zakochanych.

Paryż był inspiracją dla wielu…
Kilka piosenek z Paryżem w tle:


I filmów:
O północy w Paryżu

Niebo nad Paryżem

I oczywiście Amelia.

Jeśli nie znacie jeszcze Paryża, to jest odpowiedni moment, żebyście się poznali.